Na pewno zdarzyła Ci się kiedyś awaria, która pozbawiła Cię dostępu do Internetu. Pamiętasz swoją irytację? Odcięto Cię od świata. Wykluczono z grona obecnych w Sieci. Uniemożliwiono wyszukanie potrzebnej informacji, opłacenie w terminie rachunku, sprawdzenie poczty, odbiór ważnych powiadomień.

Najwspanialszy wynalazek wynalazek od wynalezienia w 1400 roku prasy drukarskiej Gutenberga zrewolucjonizował nasze życie. Teraz wystarczy telefon, by cały świat mieć w jednej ręce …pod warunkiem, że nie jesteś osobą w jakiś sposób niepełnosprawną, chwilowo lub stale.

Spróbuj sobie choć przez moment wyobrazić, że przy każdej próbie skorzystania z Internetu spotykasz się z jakimś problemem.

A to czegoś nie widzisz, bo litery zlewają się z tłem. A to nie możesz trafić kursorem w odnośnik lub pole formularza. A to nie możesz pobrać pliku. A to nie słyszysz dźwięku na oglądanym filmie.

Czy bylibyśmy zadowoleni z takiego Internetu? Czy chcielibyśmy go używać? Czy starczyłoby Ci cierpliwości na pokonywanie rozlicznych przeszkód?

Wszyscy kochamy Internet, bo otwiera nam na oścież cały świat, bo umożliwia dostęp do nieograniczonych zasobów informacji oraz ogromnej i wciąż powiększanej palety usług, bo pozwala na błyskawiczną komunikację prawie twarzą w twarz z bliskimi i znajomymi, gdziekolwiek są.

Twórca światowej pajęczyny, dyrektor W3C, Tim Berners-Lee powiedział kiedyś znamienne zdania: „Potęgą Sieci jest jej uniwersalność. Istotnym aspektem jest dostęp do Sieci dla wszystkich bez względu na rodzaj niepełnosprawności.”

Ktoś bardzo słusznie zauważył, że wszyscy jesteśmy albo będziemy niepełnosprawni. Jedni mniej, inni więcej. Jedni chwilowo, inni stale. Jedni od swych narodzin, inni staną się z wiekiem. Ale bez wyjątku! Niepełnosprawność dotyka nas wszystkich wcześniej lub później.

Możemy przytaczać tutaj niewątpliwie przekonujące dane statystyczne o odsetku ludzi niewidomych, niedowidzących, z różnymi wadami wzroku, odsetku osób niesłyszących i niedosłyszących, odsetku ludzi niepełnosprawnych ruchowo, w tym tych, którzy nie mogą się posłużyć myszką albo mogą sterować komputerem tylko za pomocą głosu lub swojego wzroku. Te dane nie zmienią jednak w najmniejszym stopniu faktu, że dostępność dotyczy nas wszystkich.

Dopiero w tym świetle słowa twórcy światowej pajęczyny nabierają wyrazistości: Internet jest dla wszystkich ludzi. Nikt w żadnym momencie, z żadnego powodu nie powinien być wykluczony. A już na pewno nie powinien być wykluczony przez zaniechanie czy zanidbanie - wydawcy serwisu, jego projektantów, redaktora czy autorów zawartości.

Od narodzin Sieci wykonano potężną pracę, by Internet był dostępny dla jak najszerszych rzesz odbiorców, zrealizowano niezliczone inicjatywy i przedsięwzięcia, których celem było zapewnienie dostępności Internetu wszystkim, którzy zmuszeni są kontaktować się ze światem inaczej, których możliwości kontaktu z różnych przyczyn sa ograniczone.

Nawet pobieżny przegląd stron pod kątem ich dostępności zdaje się mówić, że w najmniejszym stopniu o dostępność dbają ci, którzy mogą uczynić najwięcej - twórcy i wydawcy stron, redaktorzy i autorzy.

Dlaczego tak się dzieje?

Raczej nie dlatego, że nie zależy im na odbiorcach, bo przecież zależy. Zważywszy na skalę zjawiska niedostosowania stron do potrzeb osób niepełnosprawnych i starszych, jedynym racjonalnym wytłumaczeniem wydaje się być bardzo niska świadomość problemów z dostępnością, niezrozumienie doświadczeń użytkowników Internetu, którzy nieraz nie są w stanie pokonać pietrzących się trudności.